(Przed)ostatni dzwonek na darmowy Windows 10

29 lipca bieżącego roku upływa ostateczny termin, w którym posiadacze komputerów z systemem Windows 7 i 8.1 mogą za darmo z aktualizować swoje okienka do wersji 10. Po tym terminie należy gigantowi z Redmond zapłacić za ewentualną aktualizację aż 119$!

Windows 10, jak twierdzi Microsoft, jest najlepszym systemem dla graczy. Gdyby powiedzieli, że „będzie”, to byłbym skłonny w to uwierzyć. W Internecie możecie znaleźć informację, że system jest szybszy, stabilniejszy, bezpieczniejszy i jeszcze bardziej przyjazny graczom niż jego poprzednie wersje. Jeśli zawierzyć słupkom i wykresom, to rzeczywiście tak jest. Podejrzewam jednak, że do testów brali nowe maszyny.

Wielu posiadaczy komputerów nadal pracuje na starszych okienkach i albo odkłada aktualizację na ostatnią chwilę albo w ogóle o niej nie myśli. Ewentualny update systemu operacyjnego niesie za sobą pewne konsekwencje, jego brak również. Jeśli nie zdecydujemy się na darmową aktualizację, o która Microsoft tak bardzo zabiega u użytkowników, to po 29 lipca będziemy musieli uiścić opłatę w wysokości 119$ (ok. 460 zł). Jeśli zaś przed tym terminem dokonacie przejścia, to przez miesiąc nadal można wrócić bez konsekwencji do poprzedniej wersji. Po miesiącu system przejmuje klucz poprzedniego na własność i nie będzie możliwa ponowna jego aktywacja w Windows 7 i 8.1.

Niestety producenci laptopów nie zadbali zbytnio o swoich klientów. Dell na przykład chce od posiadaczy ich sprzętu dodatkowej opłaty za możliwość pobrania i podmiany obrazu recovery z Windowsem 10. Użycie narzędzia do przywracania komputera do ustawień fabrycznych, jeśli nie zdecydujemy się na uiszczenie dodatkowej kwoty, narzędzie recovery przywróci nam pierwotny system bez możliwości jego aktywacji. Pozostaje zatem pytanie, czy aktualizacja nadal będzie możliwa, czy też po prostu będzie trzeba zainstalować system na czysto?

Co mnie nie przekonuje w Windowsie 10? Obiecywana poprawa performance’u, wydajności, stabilności systemu względem poprzedników. Otóż na moim dwuletnim Dellu, bez względu na to czy pracowałem na czystym systemie W10 czy na zaktualizowanym środowisku, wszystko działało wolniej. System wstawał dłużej, praktycznie we wszystkich grach, bez względu na zainstalowane wersje sterowników zauważyłem sporą różnicę w płynności względem odpalania ich np. na W7. Jest coś w tym systemie, co sprawia że na starszych maszynach wszystko działa na opak albo nie działa w ogóle. Wielu starszych produkcji nie uruchomimy (mowa tu o tytułach z ubiegłej dekady) lub będą one działały po prostu bardzo źle.

Jak zatem pogodzić stare z nowym? W końcu starsze okienka stracą wsparcie. Windows 7 ma je stracić całkowicie w 2020 roku, Windows 8.1 trzy lata później. Jeśli nie chcesz stracić darmowego Windowsa 10 to zainstaluj go sobie na obecnej konfiguracji, pozwól mu przejąć klucz na stałe. Zakup dodatkową licencję na starszy system Microsoftu, który odpowiada Ci najbardziej i używaj go blokując jednocześnie wszystkie aktualizacje systemu, które będą chciały wymusić migracje do Windowsa 10. To na dzisiaj jedyny znany mi sposób, by mieć ciastko i zjeść ciastko.

Microsoft zapowiada, że jeśli zaktualizujemy system w okresie, w którym jest to możliwe za darmo, to każda następna większa paczka poprawek i ulepszeń będzie darmowa. Nie ma zatem mowy o jakichkolwiek subskrypcjach, abonamentach, płatnych update’ach i upgrade’ach wewnątrz Windowsa 10.

Pozostaje tylko pytanie: Mieć ciastko i zjeść ciastko czy po prostu zjeść i mieć tylko Windows 10?

Zdjęcie profilowe Piotr Malinowski
Magister dziennikarstwa, wkrótce także technik informatyk. Gry to jego pasja od ponad 20 lat. Zaczynał na C64, dziś gra na PC i Xbox One, w podróży także na smartfonie z systemem Windows Phone.