Lust for Darkness

3.5/5
  • Grafika
    2.5/5
  • Fabuła
    4/5
  • Mechanika
    3/5
  • Muzyka
    2/5
  • Grywalność
    3.5/5

Ostatnimi czasy powstaje mnóstwo gier grozy oraz dreszczowców pochodzących z naszego polskiego podwórka. Fenomenalne Layers of Fear, nienajgorsze Kholat, czy też potworek w kształcie niedawno wydanej gry Agony. Jak w takim razie prezentuje się Lust of Darkness od studia Movie Games?

 

 

Lust for Darkness jest horrorem z widokiem z perspektywy pierwszej osoby. Swoją mechaniką przypomina wcześniej wymienione Layers of Fear, ponieważ tutaj rola protagonisty również kończy się na przechadzaniu po klimatycznych miejscach i przyglądaniu się przedmiotom. Podczas rozgrywki natrafimy na elementy łamigłówkowe, jak i  segmenty gdzie gracz jest zmuszony się skradać (w moim przypadku skradanie kończyło się na obsesyjnym sprincie, by uciec przed zmorami, które mogą nam zrobić krzywdę).

Tytuł gry dość jasno sugeruje z czym będziemy mieli do czynienia. Otrzymujemy tutaj historię przedstawiającą kult wyznawców rozkoszy cielesnych, którzy swoimi “upojnymi” spotkaniami otwierają portal do innego, demonicznego świata Lusst’ghaa. Brzmi znajomo fani Lovecrafta?

Ale od początku …

 

 

Wcielamy się w Jonathana Moona – mężczyznę, który stara się dojść do siebie po zaginięciu swojej ukochanej żony. Rok po całym incydencie Jonathan otrzymuje list, z którego dowiaduje się, że jego żona żyje i jest przetrzymywana w enigmatycznej rezydencji Yelvertonów. Nasz bohater od razu wybiera się do tajemniczego budynku w celu uratowania swojej ukochanej, jednakże jest też świadkiem okultystycznej oraz mocno rozwiązłej ceremonii kultystów. Nie chcę więcej wspominać o fabule, która pomimo swojej liniowości oraz długości (grę można skończyć w niecałe 3 godziny) jest naprawdę ciekawa.

 

Żądza Ciemności ma swoje momenty. Świetnie wykonana rezydencja Yelvertonów jest naprawdę ciekawie zbudowanym miejscem. Jest tu mnóstwo zakamarków, pokoi, rzeźb oraz dzieł sztuki, które mogą cieszyć oko. Wszystko skąpane jest w mdłym świetle lamp oraz żyrandoli co naprawdę robi wielkie wrażenie. Szkoda tylko że w moim odczuciu graficznie Lust for Darkness jest strasznie nierównomierne, ponieważ pomimo ładnie zrobionego środowiska, modele postaci a zwłaszcza Amandy – ukochanej Jonathana są dosyć niedopracowane. Warto też dodać że przez większą część gry, kiedy spotykamy kultystów wszyscy noszą maski.  To samo tyczy się świata Lusst’ghaa, pomimo świetnie zrobionego klimatu grozy i niebezpieczeństwa w ciasnych “tkankowych” korytarzach, to postacie “demonów” nie są czymś wybitnie strasznym. W moim odczuciu były to po prostu przeszkadzajki, które czasem uniemożliwiały mi eksplorację tego “innego” świata. Ale to tylko taka moja dygresja.

Miłym jest na pewno fakt czym inspirowali się twórcy. Widać tutaj dużą inspirację obrazami wybitnego polskiego malarza Zdzisława Beksińskiego oraz opowieściami spod pióra Howarda Philipsa Lovecrafta. W grze znajdujemy mnóstwo nawiązań do mitologii Cthulhu oraz do samego wielkiego przedwiecznego. Alternatywny świat przypomina mi również trochę grę Scorn, która zostanie zrobiona dzięki Kickstarterowi. Tylko, że w przypadku Lust’a, jesteśmy pozbawieni możliwości obrony samego siebie przed demonami, czy tez kultystami, czego w sumie mógłbym trochę żałować, bo takie rozbudowanie gry na pewno by trochę urozmaiciło rozgrywkę.

 

Fabularnie gra jest ciekawa, choć bardzo liniowa. Historia napisana jest w taki sposób, że gracz cały czas odczuwa “żądze” wiedzy na temat tego co się działo z Amandą przez ten rok, a także po co ona w ogóle jest potrzebna temu kultowi. Kult jak wcześniej wspomniałem, jest dosyć rozwiązłą grupą osób. Wyznawcy by otworzyć sobie dostęp do Lusst’ghaa muszą ze sobą współżyć. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Lust = Lusst’ghaa? ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Przypadek? ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Nie sądze. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

 

Moim zdaniem gra warta jest uwagi i na pewno jest lepsza pod względem historii, czy też rozgrywki od Agony, które wyszło nie wiele dni wcześniej przed Lust for Darkness. Jednak aspekty techniczne trochę tutaj kuleją, bo pomimo posiadania dobrego komputera gra potrafiła zaliczyć mocny spadek fps-ów. Dodatkowo nierównomierna oprawa graficzna była dla mnie czymś denerwującym, a muzyka w grze nie jest zachwycająca.

Jednakże jeśli ktoś szuka gry z ciekawą historią, w fuzji z powieścią Lovecrafta, czy też pracami Beksińskiego, to powinien sięgnąć po ten tytuł.

Lust of Darkness można kupić w atrakcyjnej cenie na Kinguin.net! Sprawdź to!

 

 

 

 

Chciałby być siwy jak Dante lub Geralt, bajdurzy o grach, konsolowiec mimo tego gra na pececie, czasem lubi obejrzeć “chińskie” bajki, niskotonowiec w Łokciach.