Murderous Pursuits

4/5
  • Grafika
    3/5
  • Mechanika
    3/5
  • Muzyka
    4.5/5
  • Grywalność
    4.5/5

Zastanawialiście się jakby wyglądała gra, w której musisz dokonać morderstwa, w taki sposób by nikt z innych graczy cię o to nie podejrzewał? Cóż Murderous Pursuits to właśnie taki tytuł. Jesteśmy pionkami w grze tajemniczego pana X, gdzie każdy może być ofiarą i łowcą.


Murderous Pursuits jest skradanką umiejscowioną w alternatywnej wersji XIX wieku, skupiającą się na grze wieloosobowej. Produkcja czerpie inspirację z tytułu SpyParty oraz trybu multiplayer z gry Assasin’s Creed. Postacie NPC-ów stylistycznie przypominają trochę te, które mieliśmy przyjemność oglądać w grze Dishonored, natomiast klimatem może być jej bliżej do The Order: 1886. Oczywiście klimat ubarwiony jest czarnym humorem oraz dozą sarkazmu. W takiej mieszance towarzyszy nam również niepowtarzalna muzyka, która świetnie odzwierciedla tamte lata.

Fabularnie gra ma mało co do opowiedzenia. Jesteśmy pasażerami na statku HMCS Britannic – ogromnym cudzie techniki, który unosi się w powietrzu i potrafi podróżować w czasie. To właśnie na pokładzie tego statku gracze stają się uczestnikami “zabawy” w kotka i myszkę, gdzie za sznurki pociąga tajemniczy Pan X. W sumie to będzie tyle co do historii.  Trzeba jednak pamiętać, że Murderous Pursuits zostało zaprojektowana z myślą o grze sieciowej, więc większa ilość wątków fabularnych nie jest potrzebna.

 

Jako osoba stroniąca od gier wieloosobowych, jestem bardzo pozytywnie zaskoczony tą produkcją. W dobie rozrostu gatunku BR, mało jest gier, które potrafiąnas czymś zainteresować i zaskoczyć. Muderous Pursuits jest wyjątkiem, podoba mi się to, że jest bardziej rozbudowana od SpyParty, ponieważ wszyscy gracze biorą czynny udział w rozgrywce. Takie rozwiązanie sprawia, że jako uczestnik gry musimy być czujni ponieważ przeciwnik może być tuż za naszymi plecami. Podczas gry dostajemy za zadanie zlikwidowania naszej “zwierzyny”, do pomocy w znalezieniu delikwenta korzystamy z mechaniki nazywanej Quarry Tracker – jest to pasek widoczny w górnej części ekranu, który pokazuje nam gdzie możemy szukać naszej ofiary. Wskaźnik ma za zadanie pokazać czy zbliżamy się do “zdobyczy”, czy może wręcz przeciwnie. Oczywiście tracker nie wskaże nam dokładnie osoby, którą mamy sprzątnąć ponieważ tego musimy domyślić się sami. To jest właśnie ten atut gry, który przyciągnął mnie na dobrych kilka meczy, czyli czujne obserwowanie środowiska i innych npc-ów by odnaleźć ofiarę. Samo dokonanie zabójstwa gracza, nie jest czymś łatwym ponieważ samo dorwanie celu wiąże się z ujawnieniem naszej pozycji – a przeciwnicy czekają tylko na odpowiedni moment, by to nam dobrać się do skóry. Musimy także uważać na strażników, którzy są sterowani przez komputer, mają za zadanie udaremnić i aresztować zabójcę, jak innych łowców.

Do dyspozycji mamy podane różne bronie (od mieczy czy sztyletów aż po broń palną) oraz umiejętności takie jak riposta, zmiana wyglądu swojej postaci, czy też ujawnienie gracza. Wszystkie te atrybuty bardzo wzbogacają rozgrywkę.

Co do kolejnych pozytywów.  Na pewno trzeba dodać duże oraz przestrzenne mapy, na których roi się od postaci niezależnych wśród, których lawirują gracze, a także mnóstwo możliwości ukrycia się, czy też zmylenia oponenta. Koncept jest świetny, gra się naprawdę przyjemnie, emocje towarzyszące podczas rozgrywki są naprawdę mocne. Do tego towarzyszy nam sarkastyczny narrator, który komentuje poczynania innych graczy, jak i nasze własne i co ważne gra budzi syndrom “jeszcze jednego meczu”.

Jednakże Murderous Pursuits ma swoje problemy.

Cóż największym problemem jest ilość graczy. Podczas rozgrywki bardzo rzadko udało mi się znaleźć inną osobę, która grała by w Murderous Pursuits. Mało kto wie o tym tytule, a co za tym idzie przez większość czasu byłem zmuszony grać przeciwko AI komputera.  Również cena nie zachęci do kupna, gdyż kwota sięgająca 80 złotych (sklep Steam) za grę gdzie ilość graczy jest znikoma jest moim zdaniem za bardzo wygórowana.

Kolejną sprawą może być monotoniczność rozgrywki, bo o ile gra jest przyjemna i ciekawie na początku, to w późniejszym czasie może się to po prostu znudzić.

Gra pomimo stylizowanej grafiki, która cieszy nasze oko – potrafi chrupnąć. W najmniej odpowiednich momentach program potrafi się zaciąć, czy też mocno zwolnić. Tak więc jeśli chodzi o optymalizację to powinno się jeszcze nad tym mocno popracować.

 

W moim odczuciu Murderous Pursuits jest dobrą grą z dużym potencjałem, przy której naprawdę można miło spędzić czas. Jeśli tylko uda się zachęcić graczy by sięgnęli po nią, to wtedy możemy być pewni że gra nabierze wiatru w żagle. Z przyjemnością by się ją ogrywało w rywalizacji z innym, fajnie by było zobaczyć serwery pełne innych graczy. Osobiście do tego tytułu będę wracać, i wiąże z nim sporą nadzieję. Cieszy mnie również fakt że gra jest cały czas wspierana i rozwijana przez twórców, poprzez dodawanie nowych map, trybów, czy też postaci. Jeżeli ktoś chciałby się oderwać od typowego multi jakie serwuje nam teraz mainstream, to mogę z czystym sumieniem polecić nowe dzieło studia Blazing Griffin.

 

Chciałby być siwy jak Dante lub Geralt, bajdurzy o grach, konsolowiec mimo tego gra na pececie, czasem lubi obejrzeć “chińskie” bajki, niskotonowiec w Łokciach.