Recenzja: Homefront: The Revolution

Homefront: The Revolution jest kontynuacją wydanej w 2011 roku przez THQ gry z gatunku FPP, opowiadającej o fikcyjnym konflikcie, w wyniku którego USA zostały podbite i całkowicie podporządkowane przez wojska Korei Północnej. Pierwsza część gry nie zachwyciła i pomimo hucznych zapowiedzi nie zdobyła wśród graczy wielkiej popularności. Czy druga część poprawiła błędy i niedociągnięcia poprzedniczki aby sprostać oczekiwaniom miłośników wirtualnej rozrywki? Zapraszam do lektury tekstu, w którym postaram odpowiedzieć się na powyższe pytania.

1

Jednym z problemów gry Homefront była bardzo naiwna i totalnie nierealistyczna fabuła, która odrzucała wielu graczy. Niestety, druga część serii kontynuuje rozpoczętą w poprzedniej odsłonie historię. W dużym skrócie, główną linie fabularną tworzą fikcyjne wydarzenia, w których Stany Zjednoczone Ameryki za sprawą problemów gospodarczych, politycznych i ekonomicznych pogrążyły się w wielkim chaosie i kryzysie. Jednocześnie, w świecie Homefront, światowym mocarstwem stała się Korea Północna, która za sprawą nowego, cennego surowca zmonopolizowała cyfrowy rynek, stając się dzięki temu światowym liderem wojskowym i gospodarczym. Pod pretekstem niesienia pomocy humanitarnej w pogrążonych w chaosie Stanach Zjednoczonych Koreańczycy z Północy opanowują cały kraj, w którym wprowadzają swoją okrutną dyktaturę. Musicie przyznać, że fabuła brzmi naprawdę tak niewiarygodnie, że doprawdy niezwykle trudno wczuć się w zaprezentowane w grze wydarzenia.

2

Niestety, niewiele lepiej prezentuje się przedstawiona w grze historia, której tłem i zarazem przyczyną są przywołane przeze mnie wydarzenia. Wcielamy się w niej bowiem w Ethana Brady’ego: członka amerykańskiego ruchu oporu, który cudem uchodzi z życiem po koreańskiej obławie i dołącza zorganizowanej grupy działającej na terenie opanowanej przez okupantów Filadelfii. Tak zaczyna się przygoda, która czeka na gracza w świecie gry Homefront: The Revolution. Niestety, fabuła nie należy do najbardziej wybitnych i trzymających w napięciu. Sytuacji nie ratują również napotykane na naszej drodze postacie, które zwyczajnie pozbawione są wyrazu i nie zapadają w pamięć. Co gorsza, słaba gra podkładających pod nich głosy aktorów jeszcze bardziej pogarsza sprawę. Owszem, podczas zabawy spotkamy wielu różnych bohaterów, jednakże bardzo rozmywają się oni w świecie gry, tworząc raczej pewną masę bez większego wyrazu, aniżeli dobrze dobraną i uzupełniającą się ekipę.

3

Jeśli chodzi o mechanikę i system gry, to twórcy starali się czerpać jak najwięcej z ostatnich części serii Far Cry i możemy zauważyć to na każdym kroku. Mapa Filadelfii podzielona została na sektory, kontrolowane przez wojska okupantów oraz rewolucjonistów. Oczywiście, naszym celem jest wykonywanie głównym i pobocznych misji, a także prowadzenie działań wojskowych, bądź propagandowych, które przyczynią się do zwiększania naszych wpływów w poszczególnych sektorach i wywołaniu wielkiej rewolucji przeciwko władzy. Zlecane nam misje najczęściej polegają na niepostrzeżonym eliminowaniu wojsk nieprzyjaciela, poszukiwaniu zaginionych żołnierzy, dotarciu w określone miejsce, czy uszkadzaniu systemów zabezpieczeń. Oprócz tego możemy również niszczyć systemy propagandy, uwalniać więźniów, puszczać w rozmieszczonych w mieście radiach skierowane przeciwko okupantom audycję, czy po prostu atakować napotkane patrole.  Pomysł wzorowania się na serii Far Cry uważam za bardzo dobry krok ze strony twórców gry, niestety, zdecydowanie gorzej jest z jego wykonaniem. Walka z okupacją Korei Północnej nie daje tak wielkiej satysfakcji i nie wciąga tak bardzo, jak batalia z reżimem Pagan Mina w Far Cry 4. Ogromny wpływ na to ma nieciekawa i totalnie nierzeczywista historia przedstawiona w grze przez twórców, w którą po prostu bardzo trudno się wczuć. Kiedy historia przedstawiona w Far Cry 4 miała sens i pokazywała możliwe do zaistnienia wydarzenia, tak okupacja Stanów Zjednoczonych przez Koreę Północą jest po prostu nierealna, a nawet wręcz śmieszna.

4

Nie oznacza to jednak, że recenzowana przeze mnie gra jest pozbawionym zalet tytułem. Twórcom udało się bowiem stworzyć kilka naprawdę ciekawych i wartych uwagi pomysłów. Jednym z takim jest chociażby współpraca z napotkanymi po drodze innymi rebeliantami. W każdej chwili możemy bowiem poprosić spotkanego bojownika o dołączenie się do naszej drużyny i pomoc w wykonywanej misji. Niestety, pomysł ten rozbija się o koszmarne błędy techniczne, które są największą bolączką Homefront: The Revolution. W efekcie okazuje się bowiem, że osoba ta zamiast pomagać, w rzeczywistości nam przeszkadza, nierzadko uniemożliwiając wykonanie misji. Normalną rzeczą jest bowiem stawanie naszych towarzyszy w drzwiach czy w wąskich przejściach, co oczywiście wiąże się z blokowaniem jedynego dostępnego przejścia. Współpraca z innymi rebeliantami jest naprawdę ciekawym pomysłem, jednakże jej wykonanie sprawia, że zdecydowanie lepiej udawać się na misje samemu.

5

Co gorsza, nie jest to jedyny błąd techniczny tego tytułu. Homefront: The Revolution jest niestety nieprawdopodobnie zbugowaną i niedopracowaną grą. Sterowane przez komputer postacie zachowują się często bezmyślnie, pistolet potrafi zacząć strzelać serią bez reakcji z naszej strony, a każdy autozapis gry i przechodzenie do lokacji wiąże się z zatrzymaniem gry, co w przypadku nowej gry, opracowanej na konsole najnowszej generacji jest po prostu niedopuszczalne. To niestety nie wszystkie niedoróbki techniczne gry, których jest zdecydowanie więcej, i które naprawdę skutecznie potrafią zniechęcić gracza. Co prawda, wypuszczane regularnie przed producentów patche naprawiają część błędów i Bugów. Nie zmienia to jednak faktu, że wydawanie tak niedopracowanej technicznie i pełnej błędów produkcji jest naprawdę niedopuszczalne i po prostu niesprawiedliwe wobec kupujących ją graczy.

6

Duże zastrzeżenia można mieć również do oprawy graficznej, która w porównaniu, chociażby ze wspomnianym już i starszym Far Cry 4 wypada naprawdę blado. Projekty postaci przypominają raczej gry z konsol poprzedniej generacji, a lokacje, po których się poruszamy charakteryzują się monotonnością, zamknięciem i małą liczbą szczegółów. System strzelania nie jest zły, aczkolwiek celowanie mogło zostać nieco bardziej dopracowane. Mocną stroną gry jest natomiast modyfikacja broni i uzbrojenia, która oferuje graczom naprawdę wiele możliwości. Dużo gorzej prezentuje się niestety system jazdy pojazdami. Możemy korzystać z różnych wehikułów, jednakże poruszanie się nimi nie daje praktycznie żadnej frajdy i wygląda bardzo sztucznie.

7

Pomimo dużej ilości błędów i niedociągnięć oraz słabej fabuły gra ma w sobie jednak coś, co zachęca do dalszego grania. Twórcą w naprawdę dobry sposób udało się bowiem oddać klimat partyzanckiej walki z przeważającymi siłami wroga na terenie dużego, zniszczonego miasta. W pierwszej fazie gry każda otwarta walka z wojskiem Korei Północnej  zakończy się najprawdopodobniej klęską. Nierówność sił sprawia, że musimy dokładnie planować każdy nasz krok i naprawdę dbać o to, aby przeciwnicy nie wykryli naszej obecności. Poczucie miejskiej partyzantki i wspomnianej już nierówności sił jest najmocniejszą stroną gry Homefront: The Revolution i zmusza do częstego kombinowania, oraz ucieczek przed patrolami wroga. Całość bardzo dobrze dopełniana jest również dzięki muzyce, która dobrze buduje klimat gry.

8

Podsumowując, Homefront: The Revolution jest niestety mocno niedopracowaną i słabą technicznie grą, która nie wytrzymuje konfrontacji z mocniejszymi konkurentami na rynku gier. Pomimo to jednak, potrafi wciągnąć gracza i dać naprawdę dużo satysfakcji, do której osiągnięcia potrzebna jest naprawdę duża cierpliwość. Po tytule tym nie należy oczekiwać gry wybitnej, ani rewolucyjnej. Fani gatunku powinni jednak przy dobrej okazji i obniżce ceny produkcji, zaznajomić się z tą grą.

Zdjęcie profilowe Kamil Kozakowski
Zafascynowany grami wideo doktorant kulturoznawstwa