Recenzja: Just Cause 3

Wybuchy, strzały, fajerwerki, fruwające samochody, łodzie, ludzie oraz krowy – w skrócie Just Cause 3.

cc

Just Cause 3, jak sama nazwa wskazuje, to trzecia część jakże „wybuchowej” serii od studia Avalanche. W tym roku Szwedzi, no nie powiem – mają rozmach, wydając praktycznie z miesiąca na miesiąc dwa wielkie tytuły takie jak Mad Max oraz wspomniany już wcześniej  Just Cause 3. Na jednym z tych tytułów się niestety zawiodłem, chociaż jeżeli przyjrzymy się im dokładnie, to tak naprawdę oba są do siebie bardzo podobne.

2016-01-27_00001

W Just Cause 3 ponownie wcielamy się w znanego już wszystkim agenta specjalnego Rico Rodrigueza, który tym razem wyrusza do rodzinnej Medici, aby wyzwolić ją z rąk okrutnego dyktatora Di Ravello (ten gość z okładki Tropico III). Niestety gra od strony fabularnej prezentuje się co najwyżej miernie. Historia przedstawiona w tej produkcji nudzi, nie zaskakuje oraz odpycha swoją … „biedą”, prezentując (1) słabych bohaterów oraz (2) słabą grę aktorską, przez którą gra przypomina kolejny (3) słaby film z Stevenem Seagalem, nasączony od stóp do głów dobrymi efektami specjalnymi.

2016-01-08_00002

Wszystkich fanów Stevena Seagala bardzo przepraszamy!

Jednak to nie dla zaskakującej fabuły, poruszającej historii oraz znakomitych bohaterów inwestujemy w ten tytuł. Gdy ujrzymy ten piękny ogromy świat, jaki Avalanche Studios oddaje w nasze „napalone” dłonie, to zapominamy o wszystkich problemach.

Uważasz, że coś jest niemożliwe? Just Cause 3 udowadnia, że nie ma rzeczy niemożliwych.

2016-01-27_00002

Medici to „kraina” o powierzchni ponad 400 mil kwadratowych, wypełniona po brzegi okupowanymi miasteczkami, bazami wojskowymi, przystaniami oraz więzieniami. Warto dodać, że lokacje przedstawione w grze są bardzo zróżnicowane, możemy zwiedzać górzyste tereny, podmokłe niziny, mroczne jaskinie oraz „gorące mediciańskie” plaże. Co więcej, nasza swoboda poruszania się się nieograniczona. W najnowszej części Just Cause, dostajemy do dyspozycji Wingsuit oraz specjalną nową linkę z hakiem, dzięki którym możemy szybko przemieszczać się po całym świecie. Jeżeli jednak wolimy tradycyjne metody transportu możemy korzystać z samochodów, motocykli, łodzi, samolotów i śmigłowców.

Zadania poboczne jakie przyjdzie nam wykonać grając Rico Rodriguezem jest oswobadzanie terenów i pomoc rebeliantom. Miasta „odbijamy” zazwyczaj robiąc wielką „zadymę” np. niszcząc propagandowe bilbordy, nadajniki radiowe oraz pomniki „Pana z okładki Tropico III”, by na końcu wywiesić rebeliancką flagę w centrum miasta. Brzmi fajnie, ale gdy robisz to już kilkadziesiąt razy to zaczynasz dostawać oczopląsu.

2016-01-27_00004

Najfajniejsza w Just Cause 3 jest jednak swobodna zabawa. Specjalna nowa linka z hakiem oraz masa nowych gadżetów pozwala nam robić takie cuda, jakich świat jeszcze na oczy nie widział. Dodatkowo robienie zadym urozmaica bogaty arsenał broni.

Pod względem graficznym Just Cause 3 wygląda naprawdę dobrze. Zróżnicowane lokację prezentują się naprawdę wyśmienicie, efekty specjalne również pokazują wielką klasę. Niestety gra charakteryzuje się fatalną optymalizacją. Na słabym „blaszaku” sobie nie pogracie.

2016-01-27_00003

Przykra sprawa.

Po kilkudziesięciu godzinach spędzonych w Just Cause 3 jestem w stanie stwierdzić, że jest to bardzo dobra gra, ale niedoszlifowana. Pozostawia po sobie ogromy niedosyt i rozczarowanie. I właśnie w tym tkwi problem, że po nowych przygodach Rico Rodriguez spodziewałem się czegoś więcej.

Student dziennikarstwa … i komunikacji społecznej, core gamer, FPS/RPG Geek, kulturysta, filantrop, uzależniony od kopanki z Kanady, sportowy świr ( ͡° ͜ʖ ͡°) Założyciel serwisu HCGAMES.pl