The Spectrum Retreat

4.5/5
  • Grafika
    3.5/5
  • Fabuła
    4/5
  • Mechanika
    4/5
  • Muzyka
    5/5
  • Grywalność
    4.5/5

Gry logiczne ostatnimi czasy zmieniły dosyć diametralnie swoją formę. Od takich hitów jak PuzzleQuest lub Bejeweled, przez Zumę, aż po Talos Principle oraz The Witness. Teraz wypada nam powitać tytuł, który bardziej przypadnie do gustu tym graczom, którzy namiętnie zagrywali się w ostatnich dwóch wymienionych produkcjach. Ciekawe jest to, że gra sięga po postać Slendera, który już został w dużym stopniu zapomniany. Jak w takim razie prezentuje się taka mieszanka?




The Spectrum Retreat jest pierwszoosobową grą logiczną, w której wcielamy się w gościa hotelu Penrose. Hotel ten jest bardzo osobliwym miejscem, nad którym pieczę sprawują roboty o aparycji jednego z bohaterów ulicznych legend, czy też internetowych creepypast. Slenderowate boty starają się umilić pobyt bohaterowi w Penrose, jednakże niepokojącym jest to, że w hotelu oprócz nas i robotów nie ma ani jednej żywej duszy. Co gorsza mamy wrażenia, że nasz pobyt w hotelu jest wbrew naszej woli. Podczas ucieczki musimy przebrnąć przez zagadki logiczne oparte na manewrowaniu oraz “żonglowaniu” kolorami za pomocą specjalnego urządzenia. Podczas wędrówki dowiadujemy się także więcej o bohaterze, jak i o tym jak się znalazł w osobliwym hotelu.



Co do samych zagadek – pomysł wykorzystania kolorów jest intrygujący, bo jak początkowe zagadki są stosunkowo łatwe, to już kolejne mogą być już o wiele trudniejsze ponieważ paleta barw staje się coraz większa. Podczas naszego pobytu w hotelu kontaktuje się z nami postać kobiety o imieniu Cooper, która chce nam pomóc wydostać się Penrose, naszym zadaniem jest otrzymanie dostępu do danych, które są blokowane właśnie w pokojach z kolorowymi zagadkami. Takie rozwiązanie prezentuje nam świetny kontrast świata przedstawionego w grze, ponieważ z jednej strony zwiedzamy pusty, trochę niepokojący hotel, a z drugiej lądujemy w pokojach super futurystycznych nasuwające na myśl Cytadelę z pierwszego Mass Effect. Podoba mi się jak przedstawione są te dwa pola, po których gracz musi manewrować.



Pomimo tego, że nie zagrywam się namiętnie w tego typu tytuły to  The Spectrum Retreat naprawdę mi się spodobało. Jest oczywiście kilka wad, które ten tytuł posiada i nie powiem denerwowały przez jakiś czas. Pierwszą z nich jest gra aktorska, a raczej podłożenie głosu do postaci Cooper. Nie wiem czemu, ale strasznie irytuje mnie akcent oraz styl wypowiadania się aktorki. Bardzo ciężko było mi ją zrozumieć i gdyby nie napisy to byłaby to totalna katastrofa. Trzeba mieć też na uwadze, że gra jest robiona przez niezależne studio, więc nie obędzie się bez typowych grzeszków gier małego studia. Przykładowo podczas ogrywania tytułu na PlayStation 4, gra podczas rozpoczęcia przerywników, czy też zmiany otoczenia zalicza zawieszenie, które ma sugerować doładowywanie się tekstur i tym podobnych. W efekcie jednak miałem odczucie, że gra się zcrashowała i za chwilę wywali mnie do ekranu głównego konsoli z prośbą o wysłanie zgłoszenia o problemie.

Jednakże gra przyciąga klimatem, oraz NIESAMOWITĄ muzyką. W The Spectrum Retreat jesteśmy wrzuceni w niesamowitą oprawą audio. Muzyka, która nam towarzyszy jest świetnie skomponowana, buduje fajny nastrój podczas logicznych starć z kolorami, i również nasuwa mi na myśl pierwszy Efekt Masy, gdzie muzycznie też gra zachwycała. Soundtrack z gry można z czystym sumieniem posłuchać nawet poza graniem – po prostu by się zrelaksować. Nie spodziewałem się zderzyć z tak zachwycającą oprawą.



Gra jest naprawdę z ciekawym zamysłem, schludne wnętrze hotelu oraz same komnaty w których rozwiązujemy zagadki cieszą oko mimo tego, że nie możemy wejść w interakcję z innymi przedmiotami. Warto też dodać, że gra została stworzona przez Dana Smitha, młodego studenta Uniwersytetu w Leeds, a dodatkowo prototyp tego tytułu zdobył nawet nagrodę BAFTA w 2016 roku. Od tego czasu sporo zostało dołożone do projektu Spectrum, którego premiera odbędzie 13 lipca z tytułem The Spectrum Retreat, będzie można się w ten tytuł zagrywać na PC, PS4, Xbox One oraz na Nintendo Switch. Jeżeli ktoś poszukuje wyzwania w łamigłówkach lub lubował się w The Witness i potrafi wybaczyć małe grzeszki tego tytułu, to może spokojnie po niego sięgnąć.

 

Chciałby być siwy jak Dante lub Geralt, bajdurzy o grach, konsolowiec mimo tego gra na pececie, czasem lubi obejrzeć “chińskie” bajki, niskotonowiec w Łokciach.