Yakuza Kiwami

4.5/5
  • GRAFIKA
    4/5
  • MECHANIKA
    4.5/5
  • GRYWALNOŚĆ
    5/5

Pomimo posiadania kultowej już konsoli PlayStation 2, nie było mi dane zagrać w pierwszą Yakuzę -czego po pewnym czasie w sumie bardzo żałuje. Na szczęście istnieje możliwość nadrobienia tego tytułu już na ósmej generacji konsol.

2

ss_879dd65476ea7261b0cce3529d9b035365892576

Dwa lata po premierze Yakuza 0,  otrzymujemy grę o nazwie Yakuza Kiwami, która jest sequelem części “zero”, a co za tym idzie jest chronologicznie pierwszą częścią serii.

Yakuza Kiwami jest remakiem jedynki, którą mieliśmy możliwość ogrywać na PS2, a jej premiera miała miejsce w 2006 roku. Gracze, którzy obcowali z Yakuzą, porównywali twór SEGI do gier serii Grand Theft Auto. Mówiło się również, że Yakuza jest właśnie japońską odpowiedzią na gry Rockstar Games, oczywiście nie bez powodu powstawały takie informacje. Jednak mimo pewnych kosmetycznych podobieństw więcej te gry dzieli niż łączy.

W mojej ocenie Yakuzie jest bliżej do Sleeping Dogs patrząc chociażby na system widowiskowej walki wręcz. Tutaj można podejrzewać, że twórcy “Śpiących Piesków” czerpali inspirację właśnie z tytułu SEGI.

h

ss_7a47ca201a3073dae774f4ef54bec3283f933da8

Yakuza Kiwami jest grą jednoosobową z widokiem z trzeciej osoby. Tytuł został zmodernizowany za pomocą na silnika gry, który napędzał Yakuzę 0. Produkcja jest połączeniem beat’em upa oraz sandboxa w otoczce gangsterskich porachunków.

W grze wcielamy się Kazumę Kiryu – dobrze prosperującego członka mafijnej rodziny Dojima. Cieszącego się zaufaniem oraz autorytetem wśród swoich sojuszników, czy też przyjaciół. Jednak nie jest mu pisane cieszyć się dobrobytem i sprzyjającym mu losem, ponieważ w przeciągu kilku chwil Kiryu traci swoją pozycję w rodzinie, przyjaciela, jak i również swoją miłość. Dodatkowo nasz bohater zostaje skazany na karę 10 lat więzienia za coś czego nie zrobił. Po odsiedzeniu wyroku Kiryu wraca na ulicę swojego miasta i zrządzeniem losu znowu zostaje wplątany w “rodzinne” intrygi.

Fabularnie gra naprawdę trzyma poziom, postacie napisane na potrzeby scenariusza są wyraziste i łatwo można się z nimi identyfikować. Oczywiście ze względu na umiejscawianie gry, imiona wszystkich postaci, czy też rodzinnych frakcji mogą być trudne do spamiętania, jednak z czasem ten problem znika. Rzadko trafiam na grę, gdzie historia potrafi mnie wciągnąć na tyle by nie móc się oderwać od ekranu. Jestem mile zaskoczony, że Yakuzie się to udało. Mamy tutaj świetną opowieść o zemście, zdradzie, honorze, czy też trosce o bliskich. To wszystko podlane jest efekciarskim system walki dodatkowo okraszony typowym dla Japońskich gier humorem.

132132132

ss_67cb36d043de3079017fb7a01ee6f0ceffe12013

Co do systemu walki, cała gra opiera się na krótko mówiąc “mordobiciu”. Kiryu jest jednoosobową armią, który w pojedynkę potrafi załatwić 15 przeciwników gołymi rękoma.

W Yakuza Kiwami dostajemy dostęp do 4 stylów walki, z których Kiryu może korzystać, są to:

  • Brawler (styl zbalansowany między szybkością a siłą)
  • Rush (styl skupiający się na szybkich ciosach i unikach)
  • Beast (styl skupiający się na potężnych oraz powolnych ciosach)
  • Dragon (jest to podstawowy i najpotężniejszy styl walki protagonisty posługujemy się nim w prologu, jednak podczas rozgrywki trzeba go rozwijać od nowa, ponieważ Kiryu po odsiadce trochę się zaniedbał w walce.)

Dzięki możliwości mieszania tych stylów, możemy tworzyć efektywne combosy. Warto też dodać, że dla urozmaicenia walki  zaimplementowany został pasek Heat Mode. Jest to niebieska linia widoczna pod statusem zdrowia naszego bohatera. Kiedy ją zapełnimy podczas walki, to otrzymamy możliwość wykonania jakiegoś ciosu kończącego na naszym przeciwniku. Pomimo tego, że protagonista używa pięści do rozwiązywania kłótni, to nic nie stoi na przeszkodzie by dopomóc sobie jakimś narzędziem. Do walki możemy również użyć przedmiotów znajdujących się w pobliżu bohatera, takich jak rower, krzesło, czy pachołek. W grze występują również przeciwnicy wyposażeni w broń białą oraz palną, która też możemy wykorzystać w walce, jednak nie jest to tak soczyste jak wykonywanie kombinacji ciosów.

 

Mimo porównań do Grand Theft Auto, Yakuza wyróżnia się mnóstwem aspektów do których twórcy Rockstara nie przywiązywali zbytnio uwagi. Ilość sposobów urozmaicenia życia towarzyskiego naszego bohatera jest ogromna, przechadzając się po urokliwych, neonowych ulicach Kamurocho cały czas jesteśmy bombardowani ogromną ilością aktywności pobocznych zaczynając od przeróżnych salonów gier, przez dyskoteki, kasyna, aż po karaoke. W każdym z tych miejsc można brać udział w mini-grach, które mogą zapewnić naszemu bohaterowi, odnowienie zdrowia, zastrzyk gotówki, czy też punkty doświadczenia.

Miasto Kamurocho, po którym się poruszamy tętni życiem, ponieważ jest dosyć dużą metropolią, a my możemy się po niej poruszać tylko na nogach lub ewentualnie za niemałą kwotę kupić możliwość szybkiej podróży w postaci taksówki. Gra nie posiada systemu prowadzenia pojazdów, ponieważ patrząc realnie na wielkość mapy nie miałaby sensu bytu. Kamurocho nie jest na tyle duże by wprowadzać możliwość prowadzenia auta. Warto dodać że mimo wielkości mapy, gracz nie jest w stanie się nudzić idąc wszędzie z buta. Ilość “zapychaczy” jest naprawdę duża i co chwila jesteśmy świadkami nowych wydarzeń, sytuacji, czy też historyjek pobocznych. Co ważne to właśnie dzięki tym pobocznym historiom zawdzięczamy to, że w grze jest duża ilość zabawnych sytuacji, czy też jakichś gagów. Przykładowo pamiętam sytuację, w której co chwila trafiałem na grupę złodziejaszków, którzy “przypadkowo” wpadali na przechodniów oraz oskarżali ich o spowodowanie uszczerbku na zdrowiu po czym wymuszali pieniądze. Oczywiście cała sytuacja jest komiczna, ale sposób w jaki gra nam to prezentuje jest naprawdę rozbrajający. Bo oto nieustraszony bohater  jest oskarżony przez cwaniaczków o zwichnięcie ręki, nogi, czy jeszcze czegoś innego w celu wymuszenia naszych yenów. Oczywiście rozwiązywanie takiego problemu, może być tylko jedno – “MORDOBITKA!”.

Gra oczywiście ma swoje minusy, choć tych w mojej opinii jest naprawdę bardzo mało. Zdecydowanie największym problemem jest jednak powtarzalność walk ulicznych oraz sam system spawnowania się przeciwników. Przypomina to trochę chodzenie po jaskini w grach Pokemon, że nigdy nie wiemy kiedy pojawi się przeciwnik by nas zaatakować. Dobre jest chociaż to, że przed delikwentami można uciec pomijając jakąś nudną sekwencję walki, gdy Kiryu jest już dobrze rozwinięty.

1-Recovered-1

ss_d606c2fe9190302fe4938ca28049ae8d2963fce7

Dla mnie Yakuza Kiwami urzeka klimatem, rozgrywką oraz historią. Pomimo kilku niedociągnięć oraz dosyć sporej dozie powtarzalności i w sumie dosyć małej ilości dodatkowej to gra jest naprawdę godna uwagi. Warto też dodać, że produkcja SEGI obecnie nie jest w wygórowanej cenie, bo za kwotę niecałego “Jagiełły” otrzymamy piękną wersję ze stellbookiem. Dla mnie było to pierwsze spotkanie z Yakuzą i nie ukrywam, że bardzo udane. Cieszy mnie również fakt, że kolejne części też doczekają się odnowień na nową generację.

Wspomnianą grę Sleeping Dogs w wersji Definitive Edition można kupić w atrakcyjnej cenie na Kinguin.net! Sprawdź to!

 

 

Chciałby być siwy jak Dante lub Geralt, bajdurzy o grach, konsolowiec mimo tego gra na pececie, czasem lubi obejrzeć “chińskie” bajki, niskotonowiec w Łokciach.