Powrót do przeszłości: Spellforce

gdfhgfdhfg

Pamiętacie takie gry za młodych lat, które odrywały od wszelkich innych zajęć? Takie, które sprawiały, że olewało się prace domowe, pierwsze obowiązki, a wybór między spędzeniem popołudnia kopiąc w gałę z kumplami z klasy albo przesiedzeniem przed pecetem reszty dnia był wyborem trudniejszym niż wybór studiów czy pracy kilkanaście lat później? Może nie mówię tu o czasach Baldur’s Gate’a, Lionheart’a, Heroes III (choć to zawsze będzie legenda, bez dwóch zdań) czy Tibii, której warto było bronić krzesłem dopóki nie nadszedł Metin 2. Okres może zbliżony w niektórych przypadkach (chociaż tak jak dla punków “Punks not dead” tak samo zawsze nieśmiertelny będzie HoMM III!), ale to już trochę inne klimaty, inny typ rozgrywki.

spellforce screen

Studio Phenomic, założone w 1997 roku w niewielkim, nadreńskim miasteczku w Niemczech, w 2003 roku wypuściło na rynek ciekawą hybrydę RTS-RPG. Gra rozgrywała się w świecie podobnym do tego znanego z Warcrafta. Nie był może tak malowniczy i przyjazny dla oka jak uniwersum Blizzarda, ale miał swój niepowtarzalny, bajkowy klimat. Krasnoludy, jak zawsze brodate (oraz niskie) i w ciężkich, wspaniałych zbrojach; matrialchalne społeczeństwo elfów, budujących piękne, smukłe wieże, obrastające bluszczem; nienawistne asy czarnoksięstwa, skrytobójstwa i intrygi – mroczne elfy, mieszkające w masywnych, pięknych w swej surowości kwaterach z czarnego kamienia; orkowie – jak zwykle zielone, jak zwykle z zamiłowaniem do ciężkiego uzbrojenia i piromancji oraz trolle – fantasy przyzwyczaiło nas do ich obrazu – jak zwykle wysokie, standardowo brzydkie i o IQ porównywalnym do IQ główki kapusty. Czyli wszystko na swoim miejscu a jednocześnie jakoś… świeżo, ciekawie i inaczej. Po środku tego wszystkiego stał Sługa Run – nasz protagonista wycinający w pień coraz więcej przeciwników z każdym kolejnym poziomem, opanowaną umiejętnością, założonym uzbrojeniem i arsenałem czarów. Nieśmiertelny niczym Wladimir Putin, wiecznie młody niczym Krzysztof Ibisz. Padłeś? No problemo companero! Odrodzisz się przy najbliższym aktywowanym menhirze. No chyba, że zostanie zniszczony. Tak jak twoja wybudowana wioska. A do tego każda śmierć do ubytek expa. Więc nie ma za lekko! Czyli tak jak w grze być powinno! Rozgrywka w trybie RTS wymaga od nas strategicznego myślenia – obstawienia przesmyku, by zablokować wrogów, wybudowania wieżyczki albo szybką likwidację jednego z respów wrogów. A tych jest naprawdę wiele! A w dwóch kolejnych DLC jeszcze więcej. Niekiedy to tylko zmajstrowane tekstury poprzednich modeli postaci. Ale każdy DLC wnosił coś nowego, oprócz nowego ekwipunku, zaklęć czy wrogów – niesamowitą przygodę w trybie kampanii.

Spellforce- Orcs Titan

Ach, ta kampania w Spellforce… Majstersztyk fabularny, moim skromnym zdaniem. Nie jest to może graficzne dzieło w niektórych wypadkach, ale gdyby Phenomic miało środki dzisiejszego Ubisoftu, Bethesdy czy innego Blizzarda – mielibyśmy grę-pozycję obowiązkową dla każdego gracza, nawet tego niedzielnego. Fabuła kampanii naprawdę potrafiła zainspirować, zmusić do kombinowania, wciągnąć i wzbudzić emocje. Pomysł był naprawdę mądry – chociażby pętla czasu w podstawce czy efekt motyla i spotkanie starych znajomych z podstawki w drugim DLC.
O czym mówię? Sprawdźcie sami! Spelforce: Platinum Edition dostępny jest na Steamie za 9,99€ i jestem pewien, że te… 43 złote nie jest przesadzoną ceną za wiele godzin frajdy dla tych, którzy z sentymentem i nostalgią wracają do starszych gier i nie przeszkadza im, że niegdysiejsza grafika w RPG wygląda bardziej jak w Gothicu, a nie jak dzisiejszyWiesiek III Dziki Zgon. Signum temporis, w tamtych czasach taka grafika jak na masywny RTS to był swoisty wyczyn projektantów.

Niestety, studio Phenomic, po przejęciu go przez EA, zostało wkrótce zamknięte. Jednak – dla znawców serii – nie ma się o co martwić! W 2016 roku spod skrzydeł studia Nordic Games ma wyjść Spellforce 3. Jak będzie wyglądał? Co będzie pomysłem – znów “Słudzy Run” jak w pierwszej części? “Szaikanie” jak w części drugiej? A może coś całkiem innego?

Jeszcze nie wiadomo, ale kiedy tylko się dowiem – natychmiast Wam o tym napiszę!

 

Chcesz napisać komentarz?